Wiedziałam wiele o zaopatrzeniu medycznym – wykorzystałam to

Wychowałam się w rodzinie lekarzy. Zawsze, odkąd pamiętam, słyszałam łacińskie nazwy, opisy chorób, lekarstwa na większość chorób znałam w liceum. Mogłam też rzucać pojedyncze, niefachowe porady koleżankom. Gdy poszłam na studia, potrzebowałam zajęcia dodatkowego. Chciałam prowadzić sklep internetowy.

Sklep z zaopatrzeniem medycznym to praca pełnoetatowa

zaopatrzenie medycznePierwsze co przyszło mi do głowy to zaopatrzenie medyczne. Znałam wszystko co było sprzedawane w takim sklepie, nie musiałam być lekarzem. Gdyby potrzebna była porada zawsze miałam pod ręką mamę, tatę, wujka i brata. Zaplecze finansowe jakieś miałam, poza tym większość drogich rzeczy ze sklepów medycznych sprowadza się na zamówienie. Nie musiałam ich mieć od razu na stanie. Korciło mnie by spróbować. Spojrzałam w Internecie na strony takich sklepów medycznych. Wiedziałam o większości opatrunków, preparatów na haluksy; łóżka i wózki – to były dla mnie znajome tematy. Poprosiłam rodziców o rozmowę i zapytałam ich o zdanie. Powiedzieli, że mi pomogą. Tata miał prywatna praktykę – mógł z powodzeniem korzystać z takiego zaopatrzenia medycznego po hurtowych cenach – dla najbiedniejszych pacjentów. Zawsze bolało go, gdy pacjent musiał przepłacać za coś co ratowało mu życie. Ja sama studiowałam medycynę, więc zdobywałam z każdym dniem coraz większe doświadczenie. Strona internetowa to dwa tygodnie roboty profesjonalisty. Nie pozostało mi nic innego jak rozpocząć. Nagłośniłam sprawę o swoim sklepie z zaopatrzeniem medycznym, zrobiłam reklamę i razem z moim chłopakiem czekaliśmy na pierwszych klientów.

Mój biznes się nie udał, a to tylko z jednej przyczyny. Studia mnie pochłonęły, a ja nie miałam czasu na pracę. Przejęła go moja młodsza siostra. Ja musiałam z czasem wybrać specjalizację i ratować zdrowie pacjentów, a nie być ich dostawcą.